Moje starty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rower. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rower. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 października 2010

Rowerowo

Wczoraj i dziś startowałem z mapą, ale na rowerze.


To był dla mnie na prawdę ciężki psychicznie weekend, nigdy wcześniej tak nie miałem. Dziękuję jednej osobie, która mi bardzo pomogła w trudnych chwilach i dzięki której przekonałem się w piątek, że przyjaciele istnieją :)

niedziela, 3 stycznia 2010

Nowy Rok - stary problem

Z nowym rokiem zawsze przychodzą nowe nadzieje i nowe postanowienia. Ja pragnę tylko jednego - być wreszcie sprawnym. Codziennie rano budzę się z nadzieją - że skończył się okres cierpienia w kontuzji i codziennie po kilku krokach ten promyk słońca jaki się pojawia po przebudzeniu, gaśnie w mroku rzekomej rzeczywistości. Nie brakuje mi nic - mam na prawdę wiele i doceniam to szczerze. Ale wydaje mi się, że gdybym jeszcze mógł się realizować w tym co kocham - to bym już nie miał powodów do narzekania. A może to ciągłe dążenie człowieka do tego co jeszcze nie osiągnięte? Choć nie sądzę. Z myślą że nie będę mistrzem nie tyle się pogodziłem, co zacząłem ją dopuszczać do świadomości. Ale już nie chodzi tylko o to. Po prostu - ruch sprawia mi tak ogromną przyjemność i odczuwam tak wielką jego potrzebę, iż jego brak mnie przybija, przytłacza, dołuje i zabija. Zabija nie tylko moje ciało, ale czyni mnie bardziej prymitywnym, zamkniętym, odizolowanym i prostym. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie wiem jak dalej się to wszystko potoczy - może znajdę sobie coś co będzie mogło mnie pochłonąć tak ja bieganie, a szerzej: sport, a jeszcze szerzej: ruch.
Cieszę się że teraz, w dość trudnych dla mnie chwilach były Święta Bożego Narodzenia. To czas w którym na prawdę można poczuć spokój wewnętrzny i ogarniającą dobroć. I nie zmieni tego fakt że władza nie potrafi tego zauważyć i jak to często bywa - również podczas świąt krzywdzi niesłusznie ludzi.
Jeśli chodzi o aktywność - to podczas tej przerwy świątecznej dominował rower, niestety tylko rower :( 27 grudnia wycieczka z mamą do Kampinosu - krótko i spokojnie:
30 grudnia towarzyszyłem mamie na rowerze podczas biegania:
1 stycznia 2010, w stanie mocno wskazującym wybrałem się na biegówki. Po 2 km miałem dość, ale musiałem jeszcze zawrócić...
No i dziś również towarzyszyłem mamie podczas biegania, ale tym razem na biegówkach :)
A ja wciąż czekam na zaczęcie biegania...

środa, 9 grudnia 2009

Grudniowa kąpiel w bagnie

Znów jak co weekend ruszyłem w puszczę, tym razem nie sam a z kolegą, zrobiliśmy niedługą trasę w spokojnym tempie. Najfajniejsza była wieczorna przeprawa przez bagna zaborowskie, tym razem udało mi się wpaść połową ciała do bagna, więc było potem troszkę mokro :D. Poza tym dużo jeździliśmy po leśnych duktach, poznając nowe nieoszlakowane trasy. W sumie wyszło nieco ponad 36,5 km.

i kilka fotek z wycieczki:

oraz komandos Kuba w akcji :D

i linki do mojej wycieczki :)

niedziela, 29 listopada 2009

Kolejna sobota - kolejna wyprawa

Znów sobota - i znów długa wycieczka. Znów autobusem wybrałem się do Truskawia, a dalej już oczywiście na rowerze. Pogoda była świetna, i pomimo zaliczonej jednej gleby wycieczka bardzo udana. Trasa: TRUSKAW - ZABORÓW LEŚNY - WIERSZE - ROZTOKA - BABSKA GÓRKA - NOWA DĄBROWA - STARA DĄBROWA - UROCZYSKO BIELA - GÓRKI - POSADA CISOWE - DEMBSKIE GÓRKI - GRANICA - JÓZEFÓW - KAMPINOS - WILKOWA WIEŚ - WILKÓW - LESZNO - ZABORÓWEK - ZABORÓW - WÓLKA - MARIEW - MAŁY TRUSKAW - TRUSKAW.
w sumie 66,28 km w 3h54'. Troche byłem obolały, bo oprócz kolana, bolało mnie biodro i nadgarstek (po upadku w Górkach)

A tutaj już trasa czwartkowej nieudanej wyprawy, gdzie zbłądziłem na bagnach w okolicach Szczukówka, uciekałem przed dzikami i one przede mną oraz na koniec przebiłem oponę. Poniżej zbliżenie na moje błądzenie :)

Posted by Picasa

czwartek, 26 listopada 2009

Zamiast biegania...

Słowa nie dotrzymałem :( w dalszym ciągu nie jestem w stanie biegać, więc wziąłem się za rower. Przez poprzedni tydzień jeździłem w środę, piątek, sobotę, niedzielę. Były to bardziej wycieczki niż treningi, ale zawsze jakiś tam ruch. Poniżej opisy wycieczek...
17.11.2009 - środa
Jeszcze tak wcześnie na rower nie wychodziłem. Ponieważ nie mogłem zasnąć, więc stwierdziłem że nie ma co się kłaść, tylko trzeba coś porobić konkretnego :) Wyszedłem z domu o 5:30 rano, a że na 8:00 miałem zajęcia, to za daleko nie pojechałem. Mimo to udało mi się zahaczyć o Kampinos i przejechać przez puszczę w kompletnej jeszcze ciemności (około 6 rano).
Oto opis trasy:
BIELANY - WÓLKA WĘGLOWA - OPALEŃ - ŁUŻE - NA MINY - SZCZUKÓWEK - DZIEKANÓW LEŚNY - ŁOMIANKI - MŁOCINY - BIELANY. Oczywiście pomiędzy Opaleniem i Dziekanowem poruszałem się po szlakach (żółty, zielony)
wyszło w sumie 24,43 km w 1:15:31

20.11.2009 - piątek
Również poranna wycieczka, choć nie tak wczesna. Tym razem pojechałem do Dąbrowy, obejrzeć schron. Podobno był to schron przeciwatomowy PRL dla władz państwowych...
Trasa: BIELANY - MŁOCINY - TRENÓW - DĄBROWA (SCHRON)- ŁUŻE - OPALEŃ - HUTA - BIELANY
i kilka fotek :)
tu wyszło 22,71 w 1:40:25, choć dużo było wolnej jazdy i chodzenia.

21.11.2009 - sobota
Najdłuższa wycieczka od kilku miesięcy. Dojeżdżałem do startu i wracałem z mety autobusem (708 i 701). Wróciłem dość zmęczony, i mocno przemoczony, bo chwilami rower zamieniał się w rower wodny a trasa miejscami była po prostu nieprzejezdna :P.
Trasa: TRUSKAW - ZABORÓW LEŚNY - WYGLĘDY GÓRNE - ŁAWSKA GÓRA - ŁUBIEC - POSADA ŁUBIEC - BABSKA GÓRA - PRUSAKOWE - STARA DĄBROWA - JAKUBOWSZCZYZNA - CYBULICE DUŻE - CZECZOTKI - MAŁOCICE - ADAMÓWEK - PALMIRY - SADOWA - DZIEKANÓW LEŚNY - ŁOMIANKI
Prawie cały czas poruszałem się szlakami KPN i szlakiem rowerowym.
parę fajnych zdjęć
dystans wycieczki to 52,20 km co przy czasie jazdy (i postojów) 3:45:46 daje średnią zaledwie 14 km/h

22.11.2009 - niedziela
Dla odpoczynku po wczorajszym - spacerowa wycieczka z Tatą, do schronu i do Łuża.
Trasa: BIELANY - MŁOCINY - TRENÓW - ŁUŻE - ŁUŻOWA GÓRA - DĄBROWA (SCHRON) - DĄBROWA - ŁOMIANKI - BURAKÓW - MŁOCINY - BIELANY
tutaj na prawdę spacerowo - 23,36 km w 2:18:56.
Kolejne dni dalej się zapowiadają bardziej na rowerowe niż biegowe :/ może kiedyś... Pozytywne jest to, że już ćwiczę na zajęciach, ale może też przez to rehabilitacja nogi przechodzi wolniej.