Moje starty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KMP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KMP. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 września 2010

KMP Białka - II klasa indywidualnie, spadek klubu

I znów mieszane uczucia po kolejnej imprezie na orientację. Z jednej strony - indywidualnie duży sukces - pierwszy raz w życiu zrobiłem klasę sportową (i to od razu drugą :)). Była nawet malutka szansa na pierwszą, ale: 1. za dużo błędów, 2. nie wykorzystałem okazji do przewiezienia się na plecach dobrego zawodnika który mnie dogonił (bo jakoś nie przemawia do mnie to, że jest to walka fair play i wszyscy tak robią).
Druga strona medalu - po wstępnych obliczeniach spadliśmy z I ligi - nie ma jeszcze wyników sztafet, ale gdybym nie zawalił jednego punktu to być może doszłoby jeszcze 10 pkt. Do tego głupie nkle u najlepszych zawodników klubu na sprincie przesadziły o końcowej porażce. Tych trzech muszkieterów spokojnie zarobiłoby min. 15 pkt, do tego moje 10 na sztafecie i zostalibyśmy w I lidze (podobno zabrakło nam 20 pkt).
Poniżej przebiegi:


Za tydzień maraton, którego mi się nie chce biec :P Może się poszczęści i zdołam pobić życiówkę, ale będzie ciężko. Jakoś nie mogę się do niego zmotywować, tak jak potrafiłem do poprzednich maratonów... jakoś wydaje mi się za długo i za nudno :)


wtorek, 18 maja 2010

Moje przebiegi (wg GPS) z KMP, GP Mazowsza, Lasku Bielańskiego

Sztafeta - na czerwono punkty nie zaliczone
Klasyk - były 2 mapy, na tej nie ma ostatnich 6 punktów, ale widać po przebiegach
Sprint. Zawalony punkt 15 :/
Lasek Bielański - drugi dystans, biegłem nieoficjalnie
GP Mazowsza - 3 dzień
GP Mazowsza - 1 dzień. Ostatni jak dotąd ogromny błąd na pk 1


poniedziałek, 17 maja 2010

Klubowe Mistrzostwa Polski - Wzgórza Dylewskie











Było ostro - jeszcze nigdy na takich trudnych trasach nie biegalem. Sztafeta nieukończona (przeze mnie), klasyk - nie zmieściłem się w limicie, sprint - bylem trzeci... od końca. Ale najważniejsze jest to że frajda była ogromna. Teren pagórkowaty, ulewny deszcz na sztafecie, zimno przez 3 dni, błotko, mokro, jeżyny i pokrzywy co widać na moich nogach :) - czyli generalnie tak jak lubie :)
Najbardziej podobał mi się klasyk, który zajął mi 3h11' :) byłem po nim nieźle zarżnięty. Ostatnie 5 pk prawie cały czas chodziłem. Tak czy siak - klaasyk sprawil mi wielka satysfakcję, mimo dyskwalifikacji z powodu niezmieszczenia się w limicie 3h.
Za niecały tydzień Puchar Bałtyku... Oj się będzie działo!!! :D:D