Moje starty

środa, 29 marca 2017

Kwalifikacje The World Games - Złotoryja, Leszczyna, Świdnica


Zachęcony ciekawymi startami wracam po ponad połowie roku na bloga :)
Sporo się działo, ale skupię się tylko na najświeższych informacjach, czyli kwalifikacjach do TWG.
Odbyły się one w miniony weekend i miałem przyjemność w nich uczestniczyć wraz z 12 zawodnikami z Polskiej czołówki.
To była w tym roku chyba okazja do pościgania się w najlepszej możliwej obsadzie w Polsce :)
Świadom swoich małych szans byłem od początku, ale też bez większych kompleksów przystąpiłem do rywalizacji
Na początek piątkowy sprint w Złotoryi - jak się później okazało anulowany! Bardzo fajny i ciekawy teren na sprint - nieregularna zabudowa, przewyższenia, warianty, wąskie przejścia - to wszystko było. Jako że sprint był anulowany, nie będę się zagłębiał w szczegóły, ale zrobiłem kilka głupich błędów wariantowych. Co do nkl-i to spowodowane były głównie błędem niedobiegnięcia do startu, jaki popełniła około połowa zawodników. Niektórzy zrobili również dyskwalifikację na trasie na zamkniętych przejściach. Ja zaś byłem oryginalny, jako jedynemu należałby mi się DSQ za przebiegnięcie ogrodzenia na samym starcie. Ogrodzenie to było do pokonania poprzez jedno pochylenie się i wyglądało tak:


A na mapie prezentowało się tak, jak poniżej, wraz z moimi przebiegami:


Jak dla mnie takie ogrodzenie jest zdecydowanie do przejścia - oczywiście liczy się to co na mapie, ale oznaczenie go w ten sposób było nienaturalne, tym bardziej że natrafiało się na to "ogrodzenie nie do przejścia" na samym starcie, praktycznie na samym trójkącie startu
Wynik byłby niezły, ok 1:40 straty do zwycięzcy, ale jak pisałem - bieg anulowano

W sobotę rano dystans średni - tutaj bardzo chciałem się sprawdzić! Teren ciekawy, ale w mojej ocenie nie taki trudny. Co interesujące, od października 2016 biegam na mapie stosunkowo mało, a szczególnie w lesie, tym bardziej nie spodziewałem się tak dobrego biegu!
Bardzo polecam tracking GPS z tego biegu - bardzo fajnie widać naszą rywalizację. Najlepiej widać w opcji "mass start"
Warto zaznaczyć że otwierałem stawkę biegnąc w minucie zerowej - gonił mnie na 2' Pasza i podobno już mnie widział, bo również miał bezbłędny bieg. Jak to dobrze że go nie zobaczyłem na plecach, bo już byłoby po biegu i po frajdzie. Moje przebiegi tutaj, ale jak napisałem, polecam obejrzeć w wersji "dynamicznej" na Trackcourse w linku powyżej


Jedyny błąd jaki popełniłem to wariantowy - na punkt 13. Wariant obrany przez wszystkich - blisko kreski, pomiędzy górkami widziałem już biegnąc na 12, ale tuż przed jej podbiciem zacząłem kombinować i zmieniłem wariant bo stwierdziłem że obieganie drogą będzie szybsze niż ładowanie się przez jar. Nie było :( na wariancie straciłem ponad 1,5 minuty!!! I tutaj właśnie miałem już podobno Piotrka Paszyńskiego na plecach, na szczęście go nie widziałem

Biorąc pod uwagę międzyczasy, wynika że do 10 punktu byłem na 5 miejscu (a do 7 nawet na 4) co przy tak doborowej obsadzie bardzo cieszy, ale oczywiście nie jest tak istotne, bo liczy się wynik całego biegu. Na PK 14 i PK 22 udało mi się nawet wygrać przebiegi! Mój błąd na tle innych wyglądał tak:


Szkoda, trzeba poprawić obieranie wariantów

W późne sobotnie popołudnie zamiast leniuchować spędziłem na spacerze na jeden z wygasłych wulkanów - Ostrzycę z której rozprzestrzeniał się piękny widok na Śnieżkę i całe Karkonosze :)


Na sprincie niedzielnym biegliśmy bardzo wcześnie bo o 10:00 po zmianie czasu na letni. Nie przeszkadzało mi to zbytnio bo pogoda była piękna a miasto puste. Trochę tylko trzeba było się wcześnie położyć bo wstać musieliśmy o 5:00 czasu w którym się kładliśmy (a o 6:00 czasu nowego)

Na sprincie gonił mnie na 2' Piotrek Parfianowicz, który pobiegł ten bieg rewelacyjnie, wygrywając ze srogą przewagą 32 sekund nad drugim Michałem Olejnikiem i trzecim Bartkiem Pawlakiem. Gdyby gonił mnie którykolwiek inny zawodnik na 2 minuty, nie dogoniłby mnie. Niestety Papuś to zrobił, pomimo że biegłem bardzo szybko jak na mnie, bo tempo na mapie wyszło mi 3:45/km a dystans pokonałem 4,96 km - głównie dzięki głupim wariantom o których poniżej. Biorąc pod uwagę zagięcia GPSa myślę że efektywnie mogło to wyjść około 3:48-3:50 / km ale z drugiej strony, włączyłem swój zegarek 5 sek przed startem. Tak czy siak szybciej na mapie chyba jeszcze nie biegałem. Cieszy mnie że potrafię przy tym tempie czytać mapę, ale trzeba jeszcze szybciej. Już na PK1 pobiegłem inaczej niż większość mistrzów z jakimi miałem zaszczyt biegać, ale tutaj akurat uważam że mój wariant był dobry:


Na PK 5 wariant już z gatunków beznadziejnych - realizowany samotnie, tylko przeze mnie:


Kolejny popis na PK 7 - znów od przysłowiowej dupy strony. Tym razem na podobny pomysł wpadł również PP czyli Piotr Paszyński


I jeszcze jeden mój mądry pomysł - PK 13:



Jak widać było z czego urywać, ale z drugiej strony nie uważam żeby te moje warianty były jakieś druzgocące

Gdy Papuś mnie doszedł zrobiłem jeszcze jeden błąd, chcąc skręcić na wcześnie z PK 17 na PK 18. Poza tym - bez błędów i jedynie błędy z premedytacją - czyli wariantowe
Uważam że to był jeden z lepszych biegów jakie biegałem w życiu, podobnie zresztą jak sobotni middle

Tracking ze sprintu w Złotoryi
Tracking ze sprintu w Świdnicy

Wyniki średni:

Wyniki sprint:

Finalnie, do trójki która zakwalifikowała się do ostatecznego etapu kwalifikacji została powołana trójka: Pawlak, Kowalski, Parfianowicz - gratulacje!

W najbliższy weekend biegam po schodach w... Warszawie :)
A już w przyszły weekend w terenie w którym debiutowałem w imprezie Mistrzowskiej w BnO, czyli w KMP w 2010 roku które odbyły się w okolicach Ostródy, na wzgórzach Dylewskich, na mapie Pląchawy. Wtedy nie wyrobiłem się w limicie :) Jak będzie tym razem? Wkrótce się okaże!

2 komentarze:

  1. Szacunek! Żałuję, że takie imprezy jak World Games nie są lepiej promowane i nie są tak częśto relacjonowane w mediach tak Olimpiada. Szkoda, ale dobrze że udało się zorganizować taką imprezę u nas. Powodzenia - jesteś świetny w tym co robisz :)

    OdpowiedzUsuń